Niedawny problem z wypłatą dywidendy bądź alternatywnie przeznaczeniem jej na fundusze zapasowe w największym polskim banku pokazuje, że niezależnie od tego, czy zwycięży opcja wzmocnienia w ten sposób banku, czy też zasilenia zyskiem budżetu oraz podzielenia się nim z mniejszościowymi akcjonariuszami, ujawniła się kwestia, na którą można spojrzeć dwojako: bardziej wąsko – w aspekcie tylko PKO BP i nielicznej jednak grupy banków kontrolowanych przez państwo oraz szerzej – w kontekście deficytu środków w instytucjach kredytowych chcących rozwijać swoją działalność – o różnej strukturze właścicielskiej. Stało się już dobitnie jasne, że banki muszą szukać środków na wszelkie możliwe sposoby: większość jednak, także tak dużych instytucji, jak np. Bank BGŻ, zadeklarowała przeznaczenie dywidendy na zasilenie funduszy własnych. Inne biorą pożyczki podporządkowane od spółek matek, uatrakcyjniają swoją ofertę depozytów, wzmacniają pozycję na rynku międzybankowym lub planują emisje papierów dłużnych albo akcji (jak np. PKO BP).
|