Pod pewnymi względami sytuacja rynku nieruchomości w ciągu ostatnich dwóch lat przypomina sytuację Warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych z początku lat 90. Podobnie, jak wówczas wszyscy grali na giełdzie, licząc, ile zarobili pieniędzy, choćby wirtualnych, tak jeszcze niedawno „wszyscy byliśmy deweloperami”. |
Mamy nadzieję, że rynek nieruchomości podąży śladami giełdy – ścieżką profesjonalizacji. O ile rynek nieruchomości komercyjnych, na którym główną rolę grają wyspecjalizowane firmy doradcze, wydaje się być rynkiem dojrzałym i przejrzystym, zdolnym do generowania dobrej jakości informacji, o tyle rynek mieszkaniowy, poza kilkoma wyjątkami, tonie w informacyjnym chaosie.Wypowiadający się, w zależności od własnych potrzeb, podzielili się na tych, którzy uważają, że będzie spadać (jak twierdzą niektórzy, „poleci na łeb”) i tych, którzy mówią, że wkrótce czeka nas fala dramatycznych podwyżek. Emocje, które urosły w trakcie boomu, najwyraźniej trudno ostudzić, a popyt na nieliczne głosy rozsądku, oparte na racjonalnych przesłankach, wydaje się ograniczony, nawet jeśli pojawiają się pod atrakcyjnymi i przewrotnymi tytułami („mieszkania podrożeją, ale będą… tańsze”). Obie grupy, posługują się tą samą, obosieczną bronią – ŚREDNIĄ. |